.Kopiowanie tekstów oraz prywatnych fotografii autora tylko za jego zgodą!

wtorek, 4 listopada 2014

Zaduszki

Dziady to przedchrześcijański obrzęd zaduszny, którego istotą było "obcowanie żywych z umarłymi", a konkretnie nawiązywanie relacji z duszami przodków (dziadów), okresowo powracającymi do swych dawnych siedzib. Celem działań obrzędowych było pozyskanie przychylności zmarłych, których uważano za opiekunów w sferze płodności i urodzaju. Nazwa "dziady" używana była w poszczególnych gwarach głównie na terenach Białorusi, Polesia, Rosji i Ukrainy (niekiedy także na obszarach pogranicznych, np.Podlasie, Obwód smoleński, Auksztota), jednak pod różnymi innymi nazwami (pominki, przewody, radecznica, zaduszki) bardzo zbliżone praktyki obrzędowe funkcjonowały powszechnie wśród Słowian i Bałtów, a także w wielu kulturach europejskich, a nawet pozaeuropejskich 

W tradycji słowiańskiej święta zaduszne przypadały od trzech do sześciu razy w roku – w zależności od danego regionu. Najważniejsze obrzędy obchodzono 
  -  wiosną: wiosenne święto zmarłych obchodzone w okolicach 2 V (zależnie od faz księżyca)      
  - jesienią: Dziady obchodzone w noc z 31 X na 1 XI, zwane też Nocą Zaduszkową, będące przygotowaniem do jesiennego święta zmarłych, obchodzonego w okolicach 2 XI (zależnie od faz księżyca)   


Była to noc kiedy wrota zaświatów uchylały się,a ludzie mieli możność skontaktowania się z duchami i umarłymi.
Podania  ludowe związane z tematyką śmierci nierozerwalnie łączą się ze zwiastunami,zapowiedziami oraz znakami końca życia.Śmierć jest personifikowana i antropomorfizowana.
W bezpośrednim związku ze śmiercią występują zmarli.

 .
Zgodnie z wierzeniami  ludowymi-dusza opuszcza ciało człowieka dopiero po pogrzebie.Należało zatem szybko grzebać ciało,aby nieboszczyk nie szkodził żywym.Dopiero od XVIII w wolno było pochować zwłoki trzeciego dnia po śmierci.Na Śląsku nakaz urzędowego stwierdzenia zgonu wprowadzono dopiero na początku XX w.Można się tylko domyślić jak często występowały "przebudzenia" . 
Ludzie za życia oswajali się z tematem śmierci i pogrzebu co odzwierciedlało się troską o zdobycie trumny,przyodziewku dla zmarłego a przede wszystkim godny pochówek.Podania mówią o przymiarkach do trumny,o jej zamawianiu już za życia.W opowieściach ludowych znajdujemy informacje o wcześniejszym kupnie śmiertelnej koszuli,o urządzeniu stypy itp.Nie musimy daleko szukać,przecież dzisiaj współcześni ludzie wykupują miejsca na cmentarzach,stawiają grobowce,przygotowują sobie ubranie do trumny.Jak mówi jedno ze źródeł ludowych -kto nie był pochowany po chrześcijańsku lub w nie poświęconej ziemi ,tego dusza nie zaznała spokoju.


Jak pisze Dorota Simonides w swoim "Śląskim horrorze" -sporo jest przekazów średniowiecznych relacjonujących zetknięcie się z piszczelami czy czaszkami ludzkimi które proszą o godny pochówek.Dopiero zadośćuczynienie prośbie daje wybawienie.Jeśli nie pochowa się zwłok w poświęconej ziemi ,nie urządzi zwyczajowego pogrzebu,ciało może zabrać diabeł.A rozporządzając ciałem ,ma również prawo do duszy.


Zdobycie śmiertelnej koszuli (śmiertelnicy) w którą ubierano zmarłych było obarczone sporymi kosztami i zdarzali się tacy co chcieli ją ukraść.Toteż wprowadzono zwyczaj trzymania straży przy zwłokach.Kary transcendentalnej mogli spodziewać się ci którzy ośmielili się ukraść coś z tego co należało do zmarłego .Do dnia dzisiejszego ludzie wystrzegają się zabierania do domów przedmiotów z grobów.Czy to części nagrobków ,krzyży,tablic czy starych zniczy (lampionów).

Większość opowieści o zmarłych ,o ich powrocie na świat i straszeniu w razie zaniedbania obrzędu pogrzebowego,stanowi wyraz ludzkich interakcji.Ilustrują one tezę ,że w trudnych chwilach człowiek ,jako członek określonej społeczności- nie jest sam.Dotyczy to również zmarłego jak i żałobników.

Z jednej strony czujemy tęsknotę z zmarłymi członkami rodziny,pamiętamy ich takich jakimi byli.Z drugiej zaś strony obawiamy się ich i staramy niczym nie urazić.Stojąc nad grobami wspominamy naszych bliskich,jednak z dystansem.Coś straciliśmy...

W środowisku romskim zwyczajem jest biesiadowanie na grobach bliskich w Dzień Zaduszny.Coś czego my już nie robimy,a co moim zdaniem było dobre.Zwyczaj kultywowany w różnych kulturach na przestrzeni wieków u nas zanikł.Dlaczego nie świętujemy z naszymi bliskimi którzy odeszli na drugą stronę?  Dlaczego chrześcijanie opłakują swoich zmarłych zapominając że odeszli do lepszego świata? Powinni się radować.

W tym roku Święto Zmarłych było wyjątkowe.Może powodem była aura,może świadome przeżywanie tego święta. Noc z 31.X na 01.XI otworzyła drzwi do krainy umarłych.Przez trzy dni odczuwano ich obecność wśród żywych,w domach,w ogrodach.W miejscach które sobie upodobali za życia .
Pierwszego listopada o poranku na nieboskłonie pojawiła się tęcza.Chciałbym wierzyć że był to pomost między światami.Dlaczego by nie?
Gościliśmy naszych bliskich symboliczną strawą,paliliśmy ognie na żalnikach.Stroiliśmy groby kwiatami .
Oddaliśmy co im się należy i żyjemy dalej.

Na fotografiach starałem się uchwycić element magii w morzu szarocodzienności.Tym właśnie są święta-magią.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza