.Kopiowanie tekstów oraz prywatnych fotografii autora tylko za jego zgodą!

poniedziałek, 16 listopada 2015

Wróżda ( Znajdź i zniszcz ) podsumowanie .

W miniony weekend udało nam sie doprowadzić do skutku pierwszą edycję gry terenowej pod roboczym tytułem Wróżda ( Znajdź i zniszcz ) .Ostatecznie z Niemysłowic wyruszyło na szlak siedmiu uczestników . Jaśmin , Ziemek , Damian , Rudy,Olof , Rudy Jorund i ja piszący te wypociny.
Podzieliliśmy się na dwie grupy.Jaśmin dowodził pierwszą (uciekającą )


 ,ja drugą (pościgową ) .

Jako gość ,Jaśmin wybierał pierwszy.Wybrał Jorunda i Damiana .


Ze mną poszli Rudy z Olof i Ziemek .


Celem grupy pierwszej było dotarcie do schroniska na Biskupiej Kopie. Grupa druga miała im w tym przeszkodzić.
Uciekinierzy szybko ukryli się w lesie.
Ruszyliśmy za nimi szerokim łukiem ,zahaczając o stok św.Rocha z którego jak nam się zdawało powinniśmy dojrzeć Jaśmina i jego ludzi.Zakładaliśmy że przemieszczać się będą pastwiskami gdzie mieli by lepszy obraz okolicy której przecież nie znali.
Nasze obliczenia okazały się błędne.
Przechwyciliśmy nadciągającą grupę cywili i pociągnęliśmy ich za języki.
Szybko zdradzili nam że ludzie wyglądający tak jak my kierowali się ku Pokrzywnej.
Zrozumieliśmy że Jaśmin zdecydował się na jak najszybsze dotarcie do szczytu Kopy Biskupiej szlakiem biegnącym starym pasem granicznym.
Postanowiliśmy przeciąć im drogę ucieczki. Nie weszliśmy do lasu tylko pozostaliśmy na otwartej przestrzeni przemieszczając się od jednego skupiska drzew do drugiego.Nadgoniliśmy trochę czasu idąc po dość równym terenie zamiast brnąc w mokrych liściach na szlaku.
W pewnym momencie wygodniej okazało się wejść na jeden z pagórków pokrytych lasem ,ominęliśmy  pasiekę i wspięliśmy się na jego szczyt.Wydawało nam się że słyszymy śmiech Damiana. Później okazało się że mieliśmy rację.
Teraz już podążaliśmy pasem granicznym w kierunku szczytu.
Przeszliśmy przez Las Rosenau i minęliśmy Grób Czarownicy.Wokół nas było tyle doskonałych miejsc na zasadzkę jednak nic się nie stało.
Po przebyciu przełęczy pod Zamkową Górą została nam już ostatnia prosta do pokonania.Poszliśmy na żywioł.Uciekinierzy wybrali dalszą wędrówkę przez Srebrną Kopę albo są przed nami. Kilkanaście minut później pociągnięci za języki cywile wypaplali że uciekinierzy znajdują się około pięćset metrów przed nami.
Dopadliśmy ich na Placu Habla.


Po tradycyjnych wyzwiskach ruszyliśmy do ataku. Pierwszy padł Jaśmin z ręki ( właściwie od strzały ) Ziemka. Po krótkiej wymianie ciosów poległ Damian. Jorund  stawał do końca jednak oddał plac.
Takim to sposobem dogoniliśmy i zlikwidowaliśmy wrogi oddział .  


Krótki odpoczynek i razem już skierowaliśmy się do schroniska.
Tam czekało nas piwo , obóz z ciepłem ogniska i nocny deszcz.





Rano po wypiciu kawy weszliśmy na szlak powrotny.
Całą drogę do Wieszczyny siąpił deszcz ale nikomu to nie przeszkadzało. Znaleźliśmy zgubiony dzień wcześniej ,przez Damiana nóż ,to chyba zasługa czarownicy o której dobrze mówiłem :)
Na metę dotarliśmy około godziny 13 00 .







Tak skończył się pierwszy rajd z elementami walki bronią min. miotającą .
Wszyscy uczestnicy spisali się na medal,mam nadzieję że się podobało i w tym samym składzie ( lub większym ) spotkamy się wiosną na meczu rewanżowym :)
Każdy z uczestników miał wolną rękę w doborze wyposażenia oraz uzbrojenia.
W obu grupach dominowały łuki ale broń boczną także posiadaliśmy.
Wszyscy uczestnicy ( no oczywiście oprócz Jaśmina ) posiadali hełmy ,ja jeden założyłem pancerz łuskowy.Były długie noże,oszczepy , topory,i włócznie. Nikt nie ucierpiał z powodu walki.
Jeszcze raz dziękuję uczestnikom za to że im się po prostu chciało.
Do zobaczenia na szlaku.


fotki ;

Okiem uciekinierów

Okiem uciekinierów 2

Okiem pościgu

M.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza